poniedziałek, 16 maja 2016

Uzależnienie

Uzależnienie -  to nabyty stan zaburzenia zdrowia psychicznego albo psychicznego i fizycznego, który charakteryzuje się okresowym lub stałym przymusem wykonywania określonej czynności lub zażywania psychoaktywnej substancji chemicznej[1]. 
Uzależnienie związane jest z bólem emocjonalnym. Osoba uzależniona powtarza pewne czynności, po to by złagodzić ból związany z doznaną krzywdą emocjonalną. Przez to nie znajdując rozwiązania swoich problemów emocjonalnych, łagodzi je przez uzależnienie, lecz nie leczy samej przyczyny uzależnienia. Przyczyna emocjonalna jest zbyt bolesna, bądź nieświadoma, bądź świadoma lecz osoba nie może sobie z nią poradzić. 
Bardzo ciekawie to zjawisko opisuje Gabor Maté, lekarz specjalizujący się w badaniu i leczeniu uzależnień. Stwierdzą, że każda osoba uzależniona, którą spotkał, doświadczyła traumatycznego doświadczenia w dzieciństwie: wykorzystanie seksualne, przemoc fizyczna, odrzucenie, manipulacja, dorastanie w dysfunkcyjnych rodzinach, gdzie oboje bądź jedno z rodziców jest osobą uzależnioną.
Brak możliwości wyjścia z trudnych doświadczeń, które pomimo tego, że minęły nadal są przeżywane, wydaje się, że zmusza uzależnionych do sięgania po stymulant, który zmniejszy ich cierpienie. To uzależnienie może być zarówno od rzeczy jak i osób, w zasadzie wszystko co pozwala zmniejszyć cierpienie. 
Zaprzestanie zachowań destrukcyjnych rodzi emocjonalny ból. Wydaje mi się, że wyjściem z uzależnienia byłaby pomoc w przejściu przez trudne doświadczenie, zaakceptowanie sytuacji bolesnych, które miały miejsce w życiu osoby uzależnionej. Nauka życia po trudnych doświadczeniach, które miały miejsce. Na pewno osoba, która liczy na własne siły w swoim uzależnieniu, ma małe szanse. Potrzebna jest pomoc drugiego człowieka, Boga. Potrzebne jest współczucie drugiego człowieka, który zobaczy nasze rany, a przede wszystkim potrzebna jest miłość Boga.



                Wskrzeszenie Łazarza, Kreta, XVI wiek.


niedziela, 15 maja 2016

Łagodność

Łagodność to cecha, która pozwala nam powstrzymać gniew i frustrację.
Można jej uczyć się od Boga: "Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych". Mt 11,29
Także tutaj mamy wspomniane: "Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku." Iz 42,3
Wydaje się, że łagodność to jedyna droga do walki ze złem, właściwie przez łagodność nie walczy się ze złem, ale je przyjmuje. Łagodność zgadza się na rzeczywistość taką jaką jest, także jest to cecha, która pozwala zgodzić się na siebie. Mówi, że nie muszę być doskonały, inni także nie muszą być doskonali.

     "Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku." Iz 42,3


sobota, 14 maja 2016

Piękno stworzenia

Dziękuję Ci, że mnie utkałeś Boże tak cudownie.
Dziękuję Ci, za zachwyt nade mną i twój uśmiech.
Dziękuję Ci, za piękno co we mnie złożyłeś.
Przed założeniem świata o mnie wiedziałeś, przed założeniem świata o mnie myślałeś, zapisany byłem na Twych dłoniach.
Zachwyciłeś się tak po prostu, bo mnie ujrzałeś.
Na mój widok się wzruszyłeś i poruszyło się twe serce.
Twe serce przepełniła Miłość, miłość do dziecka, którym jestem.
Czuły jak serce Matki, do głębi wzruszony.
Piękny bo we mnie odbiła się twoja Miłość.
Bo we mnie odbił się Twój wzrok.
Z twego wzruszenia powstałem, z twego zachwytu się narodziłem.




Ja prawdziwe

Wydaje mi się, że często utożsamiamy się z czymś i przyjmujemy, że tacy jesteśmy. Utożsamiamy się z tym co kto o nas powiedział, z tym co sam o sobie myślę, z tym jak widzi mnie Pan Bóg, jak widzą mnie ludzie w moim otoczeniu.
Czy właśnie ja jestem tą myślą, emocją, obrazem?
Czy może jestem tylko przez to, że jestem?
Może Pan Bóg tylko na mnie patrzy, nie potrzebuje tworzyć, żadnego obrazu na mój temat, bo widzi mnie takim jakim jestem, nie tak jak ja widzę siebie.
Może dlatego nie chce mnie potępiać bo zna całą prawdę o mnie, ponadto kocha miłością przebaczającą.
Ile we mnie się dzieje, mogę dostrzec, kiedy pozbawiony jestem wpływów z zewnątrz, tzn. bez komputera, bez telewizora, także na jakiś czas bez ludzi wokół mnie. Wtedy dochodzi do mnie głos z wewnątrz mnie. Ten głos to myśli, emocje, obrazy w wyobraźni. Wszystko co było trzymane wewnątrz, nagle się ujawnia.
Wtedy przychodzi myśl czy rzeczywiście to co się pojawia to ja? Czy te informacje są prawdziwe, czy rzeczywiście jestem tą osobą, czy może kimś innym.
Więc wydaje mi się, iż oderwanie znaczy nie utożsamiać się z tym co czuję, co myślę czy jakie mam wyobrażenia. Ponieważ to nie jestem ja. Ja po prostu jestem. Bóg pragnie bym w tej prostocie trwał przy nim. Tym ogołoceniem siebie, jest brak przyszywania do siebie czegoś co mogłoby mnie ulepszyć w oczach Boga. Ponieważ Bóg, mówi, że jestem tak piękny, że nie potrzebuję siebie upiększać. Nie potrzebuję siebie ulepszać. Potrzebuję patrzeć na siebie tak jak On na mnie patrzy.